Rola organizacji takich jak Hezbollah i Hamas w konflikcie izraelsko-irańskim stanowi kluczowy aspekt współczesnej strategii wojny zastępczej, czyli tzw. proxy war. Te dwie formacje, choć różniące się ideologicznie i operacyjnie, są elementami większego planu Iranu, który dąży do osłabienia Izraela nie przez bezpośrednią konfrontację militarną, lecz przez wspieranie sił zbrojnych działających na peryferiach izraelskiego państwa. Konflikt ten nabrał nowoczesnego wymiaru, w którym klasyczne granice państwowe, regularne armie i formalne wypowiedzenia wojny ustępują miejsca nieregularnym oddziałom, operacjom asymetrycznym i działaniom hybrydowym, prowadzonym często w cieniu i z dala od oczu opinii publicznej.
Hezbollah, założony w 1982 roku po izraelskiej inwazji na Liban, od początku swojej działalności był związany z Iranem zarówno finansowo, jak i ideologicznie. Ten szyicki ruch zbrojny i polityczny nie ukrywa swojego przywiązania do irańskiego modelu teokratycznego oraz osobistej lojalności wobec Najwyższego Przywódcy Iranu. Hezbollah pełni dla Teheranu funkcję kluczowego narzędzia projekcji siły na północnym froncie izraelskiego bezpieczeństwa. Dzięki rozbudowanej infrastrukturze wojskowej w południowym Libanie oraz udziałowi w wojnie domowej w Syrii organizacja ta zyskała ogromne doświadczenie bojowe i znacząco zwiększyła swój potencjał ofensywny.
Dla Iranu Hezbollah jest czymś więcej niż tylko partnerem. To strategiczny zasób, który umożliwia wywieranie presji na Izrael bez ryzyka bezpośredniego konfliktu państwowego. W przypadku ewentualnego izraelskiego ataku na irańskie instalacje nuklearne, Hezbollah miałby pełnić rolę „pierwszego uderzenia odwetowego”, uruchamiając tysiące rakiet wycelowanych w północny Izrael, Tel Awiw i inne kluczowe obiekty. Taki scenariusz wielokrotnie był testowany w symulacjach wojskowych i analizowany przez izraelski wywiad. Ostatnie lata przyniosły istotną zmianę jakościową – Hezbollah posiada już nie tylko rakiety o krótkim zasięgu, ale także bardziej precyzyjne pociski balistyczne i systemy sterowane, które zagrażają izraelskiej infrastrukturze krytycznej.
Hamas, z kolei, ma zupełnie inne korzenie – wywodzi się z nurtu sunnickiego islamizmu, jako palestyńska gałąź Bractwa Muzułmańskiego. Mimo tej różnicy religijnej w stosunku do szyickiego Iranu i Hezbollahu, pragmatyzm geopolityczny sprawił, że Hamas i Teheran zbliżyli się do siebie po 2006 roku, kiedy Hamas przejął władzę w Strefie Gazy. Iran dostrzegł w tej organizacji potencjał do destabilizacji izraelskiego południa i zaczął wspierać ją zarówno finansowo, jak i logistycznie, przekazując wiedzę techniczną i broń. Hamas, mimo pewnych napięć w czasie syryjskiej wojny domowej, gdzie poparł opozycję przeciwko Asadowi – sojusznikowi Iranu – ponownie zacieśnił relacje z Teheranem po 2017 roku.
Dzięki wsparciu irańskiemu Hamas rozwinął swoje zdolności militarne w zakresie budowy rakiet, dronów oraz systemów tunelowych, wykorzystywanych zarówno do przemytu broni, jak i do działań ofensywnych przeciwko Izraelowi. Choć w przeciwieństwie do Hezbollahu Hamas nie ma tak rozwiniętej infrastruktury wojskowej ani zdolności precyzyjnego rażenia celów, to jego obecność na południowym froncie Izraela czyni go ważnym elementem strategii presji wielokierunkowej. Teheran może dzięki Hamasowi rozciągać izraelskie siły zbrojne w dwóch różnych obszarach – na północy i południu – utrudniając efektywną odpowiedź na potencjalny konflikt o szerszej skali.
Hezbollah i Hamas pełnią też rolę psychologiczną w konflikcie izraelsko-irańskim. Ich obecność blisko izraelskich granic stanowi stałe źródło niepokoju społecznego w Izraelu, a ich ataki, choć często o ograniczonej sile militarnej, mają duży rezonans polityczny i medialny. Irańska strategia opiera się więc również na wywieraniu presji emocjonalnej, mobilizowaniu opinii publicznej i podkopywaniu morale izraelskiego społeczeństwa. Każdy ostrzał rakietowy, każda akcja terrorystyczna, każde porwanie czy zasadzka wzmacniają przekaz, że Izrael nie jest bezpieczny, nawet wewnątrz swoich granic.
Warto zauważyć, że zarówno Hezbollah, jak i Hamas, są organizacjami nie tylko wojskowymi, ale także politycznymi i społecznymi. Hezbollah uczestniczy w libańskim życiu politycznym, ma własnych posłów w parlamencie, kontroluje ministerstwa i prowadzi szeroko zakrojoną działalność społeczną – od szpitali po szkoły. Hamas z kolei rządzi Strefą Gazy, prowadzi administrację cywilną, szkolnictwo i służbę zdrowia. Dla Iranu oznacza to możliwość wpływania nie tylko na działania militarne tych organizacji, ale również na szerszy kontekst społeczno-polityczny, w którym one funkcjonują. Dzięki temu Iran nie działa jako zewnętrzny sponsor, lecz jako aktor wpływający na całe środowisko operacyjne wokół Izraela.
Relacje między tymi organizacjami a Teheranem nie są jednak całkowicie podporządkowane. Zarówno Hezbollah, jak i Hamas, posiadają pewien margines autonomii i własne cele polityczne, które nie zawsze w pełni pokrywają się z interesami Iranu. Hezbollah, choć lojalny wobec ajatollahów, musi liczyć się z dynamiką wewnętrzną Libanu, napięciami społecznymi, ekonomicznymi i religijnymi. Hamas z kolei, balansuje między różnymi frakcjami palestyńskimi, a także oczekiwaniami ludności Gazy, która często cierpi z powodu izraelskich odpowiedzi na działania zbrojne tej organizacji. Mimo tych zawiłości, wspólny wróg w postaci Izraela oraz korzyści wynikające z irańskiego wsparcia są wystarczająco silnym spoiwem, by utrzymać te sojusze funkcjonalnymi i aktywnymi.
Nowoczesna wojna zastępcza, prowadzona z wykorzystaniem organizacji takich jak Hezbollah i Hamas, ukazuje fundamentalną zmianę w sposobie prowadzenia konfliktów. Iran, będąc państwem bez wspólnej granicy z Izraelem, zdołał stworzyć sieć wpływów i zależności, dzięki której jest w stanie oddziaływać na bezpieczeństwo Izraela w sposób ciągły i kosztowny. Izrael z kolei, mimo swojej przewagi technologicznej i militarnej, jest zmuszony do prowadzenia polityki wielowymiarowej odpowiedzi – zarówno w kontekście operacji prewencyjnych, jak i systemów obrony przeciwrakietowej oraz działań dyplomatycznych, mających na celu izolowanie Iranu.
Coraz częściej mówi się też o roli tych organizacji w planach potencjalnej większej wojny regionalnej. W scenariuszu zakładającym izraelski atak na irańskie instalacje nuklearne Hezbollah i Hamas mają odegrać rolę aktywnych uczestników konfliktu, otwierając dodatkowe fronty i angażując izraelskie siły zbrojne na wielu kierunkach. Taki wielowarstwowy konflikt byłby dramatyczny w skutkach nie tylko dla Izraela, ale także dla całego Bliskiego Wschodu. Hezbollah mógłby zaatakować z północy, Hamas z południa, a dodatkowe siły szyickie w Iraku i Syrii mogłyby prowadzić działania dywersyjne. W tym układzie Iran nie występuje bezpośrednio, ale jego obecność jest wyczuwalna w każdym aspekcie działań zbrojnych.
Istotnym aspektem pozostaje także logistyka i transfer technologii. Iran przez lata zbudował złożony system dostarczania broni, części zamiennych i wiedzy operacyjnej do Hezbollahu i Hamasu. Kanały te prowadzą przez Syrię, Irak, Liban, a nawet przez Morze Czerwone do Gazy. Wiele z tych tras pozostaje tajnych, a Izrael regularnie stara się je niszczyć poprzez naloty i operacje specjalne. Mimo to skuteczność tych dostaw pokazuje, jak zdeterminowany jest Teheran w utrzymaniu swojej obecności w konflikcie z Izraelem przez pośredników.
Wraz z rozwojem technologii, takich jak drony, sztuczna inteligencja czy precyzyjna artyleria, rola organizacji proxy jeszcze bardziej rośnie. Hezbollah dysponuje już jednostkami dronowymi zdolnymi do penetracji izraelskiego terytorium i ataków na cele strategiczne. Hamas testował różnego rodzaju systemy dronowe, a także próbował prowadzić cyberataki na izraelską infrastrukturę. Iran nie tylko dostarcza sprzęt, ale również szkoli operatorów i zapewnia wsparcie technologiczne, budując w ten sposób zdolność do prowadzenia wojny na wielu frontach jednocześnie.
Współczesny konflikt między Izraelem a Iranem, w którym Hezbollah i Hamas pełnią rolę kluczowych uczestników, to nowy model wojny – rozciągniętej w czasie, zdecentralizowanej, asymetrycznej i wielowymiarowej. W tym modelu nie chodzi już o jedno spektakularne zwycięstwo militarne, lecz o ciągłe osłabianie przeciwnika, wywoływanie chaosu, wzmacnianie presji społecznej i politycznej, aż do momentu, gdy równowaga sił ulegnie przesunięciu. Iran konsekwentnie inwestuje w ten model, a organizacje takie jak Hezbollah i Hamas pozostają jego najbardziej skutecznymi narzędziami w tej długotrwałej, choć często niedostrzegalnej wojnie.
